Chłopiec z sąsiedztwa

Karolina, moja znajoma bardzo wytrwale poszukiwała domu na sprzedaż dla siebie i swoich trzech córek. Zdarzyły się w jej życiu dość trudne momenty, gdyż jej były mąż znęcał się nad nią i dziewczynkami i gdy wreszcie trzy lata wcześniej zebrała się na odwagę by się z nim rozwieść, niedługo po rozwodzie jej ukochani rodzice zginęli w pożarze domu. Karolina przeszła załamanie nerwowe, ale wiedziała, że dla córek jest jedynym wsparciem. Szczęściem w nieszczęściu było spore odszkodowanie, jakie otrzymała jako rekompensatę straty najbliższych i spalonego domu. Więc po upływie 3 bardzo długich i trudnych lat zebrała się na odwagę, by rozpocząć życie od nowa. Starałam się ją wspierać, gdyż zawsze darzyłyśmy się dość dużą sympatią, w wolnych chwilach opiekowałam się jej córeczkami i pomagałam jej szukać ogłoszeń domów na sprzedaż. Szczególnie spodobał nam się jeden z nich, był stosunkowo niedrogi i posiadał piękny ogród. Karolina oczyma wyobraźni widziała już dziewczynki wesoło baraszkujące, pomiędzy kwiatkami i krzewami owocowymi. Uwierzyła, że może rozpocząć życie od nowa. Zadzwoniła do mnie pewnego dnia z samego rana informując, że umówiła się na spotkanie w sprawie sprzedaży domu z przemiłą panią i czuje, że wszystko pójdzie jak z płatka. Po upływie godziny zadzwoniła ponownie, że niestety najwyraźniej nie zrozumiała się z właścicielką, bo na miejscu był tylko jej syn, zresztą przemiły i pogodny chłopiec, który chwilę z nią porozmawiał i nakazał podjechać ponownie około południa. Karolina mimochodem dodała, że on chyba nie chce sprzedawać domu, bo poruszył przy niej dziwną sprawę, ale warto wyjaśnić wszystko z właścicielką i ogólnie umówiłyśmy się wieczorem. Około 8 wieczorem Karolina zjawiła się u mnie ze swoimi córkami, była blada, przygaszona i jakby czymś bardzo zaniepokojona. Obawiałam się, że stało się coś złego, Karolina powiedziała mi tylko, że śpi dziś ze mną, bo do siebie boi się wracać. Nic z jej słów nie zrozumiałam, a ona uparcie milczała, aż do momentu, gdy jej córki poszły spać. Wtedy Karolina przytuliła się do mnie, gdy obie siedziałyśmy sobie na kanapie (nigdy tak wcześniej nie robiła) i zaczęła opowiadać, co jej się przytrafiło, drżała na całym ciele, w oczach miała łzy. Zresztą słuchając jej sama miałam ciarki, pozapalałam też światła w całym domu i odruchowo włączyłam telewizor. Obu nie było nam do śmiechu.

Oto historia Karoliny:

Tak jak mi to już opowiadała rano, gdy przybyła po raz pierwszy do domu, który zamierzała kupić przywitał ją syn właścicielki, niezwykle sympatyczny, radosny chłopiec, Karolinę rozbawiło jego zainteresowanie, gdyż chodził za nią krok w krok, jednak nie chciał wpuścić jej do domu. Chłopiec powiedział jej, że mama musiała na chwilę wyjść i wróci około południa. Kiedy Karolina zaczęła więc zmierzać w kierunku samochodu, przekazując chłopcu, że wróci w takim razie później chłopiec wciąż szedł za nią. Gdy wsiadała do auta powiedział jej, że wolałby, żeby nie kupowała ich domu, bo jego ojciec się w nim powiesił i nie da jej spokoju, jeśli się tam wprowadzi. Karolina puściła te słowa mimo uszu, jak stwierdziła, przecież dzieci często opowiadają niestworzone historie, jak nie chcą dopuścić do zmian, zaplanowanych przez rodziców. Uznała, że jej córki pewnie też wymyśliłyby podobne dziwaczne historie, by odstraszyć obcych. Zgodnie z radą chłopca wróciła do domu w godzinach popołudniowych. Tym razem chłopca przed domem nie było, zadzwoniła więc do drzwi i zgodnie z zapowiedzią otworzyła jej kobieta w średnim wieku, równie uśmiechnięta jak jej syn. Kobieta na przywitanie powiedziała Karolinie, że czeka na nią w domu od rana, na co Karolina tylko się uśmiechnęła pod nosem, nie chciała od wejścia donosić na syna właścicielki, że wpuścił ją w przysłowiowe maliny. Zaprosiła Karolinę do środka i zaproponowała herbatę. Karolina w oczekiwaniu na poczęstunek przyglądała się wystrojowi domu. Jego wnętrze było bardzo interesująco urządzone, piękne, masywne meble, w salonie przepiękny kominek. Wzrok Karoliny przyciągnął również chłopiec na fotografii stojącej na komodzie, dokładnie ten sam, którego spotkała rankiem. Zdjęcie było całkiem aktualne, gdyż od razu chłopca rozpoznała, przypomniało jej to historię męża właścicielki domu postanowiła się podpytać, by nie żyć w niepewności, że ktoś skończył z sobą pod dachem, pod którym zamierzała zamieszkać. Zapytała dość sprytnie, by nie dać poznać po sobie, że zna choć rąbek tajemnicy – Czy mąż Pani również jest zainteresowany sprzedażą domu? Na co właścicielka odpowiedziała jej bez żadnego zażenowania czy niepokoju – Jak najbardziej, może będzie miała Pani nawet okazję go poznać, pojechał na chwilę do sklepu, wróci niebawem. A to smarkacz! – przeszło przez myśl Karolinie, teraz upewniła się, że chłopiec ją kłamał, by zniechęcić do kupna domu. Tym razem uznała, że lepiej będzie jeśli matka pozna podstępne zagrywki swego dziecka, zwłaszcza jeśli Karolina zrezygnuje z zakupu, a chłopiec postara się odstraszyć innych kupców. – Zapytałam o Pani męża bo pewien urwis mi powiedział, że mąż Pani odebrał sobie życie w tym właśnie domu, przepraszam najmocniej, wiem, że nie powinnam wnikać w takie sprawy, ale jednak nie dawało mi to spokoju. Kobieta parsknęła śmiechem. – Nie proszę się nie obawiać, nikt nie zabił się, ani nie umarł dotychczas w tym domu, budowała go moja rodzina, więc znam jego historię, ludzie różne głupoty plotą, nie należy im wierzyć. Karolina odetchnęła z ulgą, wiedziała już, że może przejść spokojnie do kwestii sprzedaży domu – Dokładnie to Pani syn wcześniej mi takich głupot naopowiadał, przywitał mnie rano i powiedział, że Pani nie ma i żebym nie kupowała tego domu, bo jego ojciec się w nim powiesił. Ach te dzieci! – dodała w zamyśle Karolina, licząc, że rozmowa o dzieciach nawiąże nić porozumienia między matkami i uda się nieco utargować cenę. Jednak, w tym momencie kobieta spoważniała i spojrzała na Karolinę przeszywającym wzrokiem – Widziała Pani mojego syna? – zapytała. -Tak -odpowiedziała Karolina zupełnie spokojnie- tego samego co tu jest na zdjęciu, rano siedział na ławce przed domem, ogólnie był bardzo miły, tylko nie rozumiem czemu powiedział, że nie ma Pani w domu i te głupstwa o Pani mężu, ale dzieci opowiadają różne historie, sama mam trzy córki, więc proszę się nie przejmować. Kobieta patrzyła na Karolinę niespokojnie, wręcz z gniewem w oczach. Powiedziała – Niech Pani wstanie i podejdzie do zdjęcia i powie mi jeszcze raz czy widziała Pani mojego syna? Karolina zaczęła odczuwać niepokój, nie wstała, lecz odrzekła z przekonaniem – Proszę Pani mam dobry wzrok, a to zdjęcie jest całkiem aktualne, więc nie rozumiem w czym problem, Pani syn choruje? Nie opuszcza domu? Co w tym dziwnego, że z nim rozmawiałam? Kobieta siedziała w bezruchu, w pewnym momencie wstała i powiedziała bardzo szorstkim tonem – Proszę w tej chwili opuścić ten dom i nigdy więcej tu nie wracać! To co Pani robi jest obrzydliwe!- Karolina w tym momencie była zupełnie zdezorientowana, zaczęła się obawiać, że w tej rodzinie problemem są choroby psychiczne, a nie sprzedaż domu. Wstała, chwyciła torebkę i zaczęła kierować się do wyjścia. Kobieta szła za nią, jakby pilnując czy Karolina niczego po drodze nie ukradnie, dokładnie tak samo jak jej syn, gdy odprowadzał Karolinę, do auta – Proszę pozdrowić syna, był zdecydowanie milszy od Pani, pomimo tego, że naopowiadał mi tych dziwnych historii – rzuciła Karolina na odchodnym, wtedy kobieta ze łzami w oczach i niesamowitym żalem w głosie wykrzyczała: Mój syn nie żyje od pięciu lat, nie wiem kto Cię tu przysłał, ale natychmiast wyjdź i nigdy tu nie wracaj! Karolina poczuła, jakby ktoś uderzył ją czymś twardym w głowę, czuła mdłości i zawroty głowy. Zaczęła czym prędzej oddalać się od tego dziwacznego domu. Wsiadła w samochód i próbowała się uspokoić. Przyszło jej jednak do głowy, że zapewne Ci ludzie chorują na jakieś psychozy, przecież niemożliwe, żeby spotkała martwego człowieka. Gdy się uspokoiła, dostrzegła kobietę pracującą w swoim ogrodzie dwa domy dalej od dziwacznej posesji. Podeszła i zagadnęła czy zna historię syna ludzi od których chciała zakupić dom. Starsza kobieta powiedziała jej, że w domu tym stała się straszna tragedia, gdyż chłopiec utonął parę lat wcześniej podczas obozu letniego, gdzieś za granicą. Karolina tym razem nie przyznała się, że go widziała. Pobiegła czym prędzej do auta i uciekła spod tamtego domu. Długo nie mogła zrozumieć, jak mogło się tak stać, że spotkała chłopca nie żyjącego od 5 lat, a może to był jakiś kawał innego dziecka z sąsiedztwa, może faktycznie powinna się lepiej przyjrzeć zdjęciu chłopca ustawionemu na komodzie w salonie? Od tego czasu Karolina omijała to miejsce zawsze szerokim łukiem, chodziła też na egzorcyzmy do kościoła, panicznie bojąc się tego, że może wlecze się za nią jakieś zło. Obawiałam się trochę, że sfiksowała, na szczęście w okolicznej parafii potraktowano jej przypadek bardzo poważnie i udzielono jej pomocy. Myślę, że to jej pomogło, bo z czasem zapomniała o całym zdarzeniu, od którego minęło już ładnych parę lat. Kiedyś jadąc obok tego tajemniczego domu widziałam w ogrodzie młode małżeństwo z maleńkim dzieckiem, więc sądzę, że chłopiec nie nawiedził wszystkich kupców, skoro ktoś w końcu kupił dom. Nie rozumiem dlaczego coś tak dziwnego przytrafiło się akurat Karolinie, ksiądz twierdził, że była słaba po tragicznych przeżyciach osobistych i łatwiej ją było zaatakować nieczystym mocom. Dla mnie z historii Karoliny wypływało coś zupełnie innego, przecież chłopiec był dla niej miły, być może chciał ją przed czymś ostrzec. A może faktycznie, był to tylko żart, jakiegoś dziecka z sąsiedztwa, w który Karolina naiwnie uwierzyła? Nigdy nie wiadomo…